Magurun 20 km po raz drugi – relacja Grzegorza

Chciałbym opisać wam swoje doświadczenia z dwóch startów w Magurunie. W 2017 roku do startu przygotowywałem się dość solidnie i oczekiwałem od siebie dobrego wyniku. Przyjechałem do Krempnej w piątek , wszystko miałem rozplanowane i byłem gotowy do startu w sobotni poranek. Lecz już pierwsze kilometry pokazały ,że nie jest dobrze, a każdy następny, że jest coraz gorzej. Słabłem z każdym kilometrem, wyprzedzali  mnie kolejni zawodnicy. Do mety nie przybiegłem tylko przytoczyłem się z słabym czasem, wyczerpany i w podłym nastroju. Początkowo myślałem, że nie wrócę już na Maguruna, a jak już, to na 58km. Zimą wyszło jednak, że będzie to Magurun.

Po intensywnym w starty czerwcu, lipiec zrobiłem sobie luźny, a więcej miałem pobiegać w sierpniu. Nie za bardzo mi to wyszło(praca), więc pomyślałem, że skoro tak się ułożyło, to start w tegorocznym Magurunie będzie na luzie i w wakacyjnym tempie, żeby było przyjemnie, żeby trochę pooglądać- a jest co!

Przyjechałem rano w sobotę, odebrałem pakiet, lekka rozgrzewka i na start. Świetne samopoczucie, dobra pogoda, luzik i dziwna moc od pierwszych kilometrów, a biegłem nie patrząc na zegarek, tylko ,,jak niosły nogi”. Pod Ortyszem mały szok; czas 48min, a ja czuję się w ogóle nie zmęczony. Później po drodze były niespodzianki w postaci rozjuszonych szerszeni, które chciały nas pożreć żywcem- jednemu się udało mnie dopaść, na moje nieszczęście użądlił mnie w udo, co nie było komfortową sytuacją. Później były problemy z trasą- wiecie o co chodzi. Gdy minąłem 20 km wiedziałem, że złamię 2 godz. Trudno mi opisać jakie to było uczucie, chyba mi się łezka zakręciła w oku. Te ostatnie kilkaset metrów pokonałem truchcikiem ciesząc się w duchu jakbym wbiegał na metę jako pierwszy. Ukończyłem bieg z czasem 1.59.58, szkoda, że nie 1.59.59, a tak na ostatnich metrach planowałem. Miała być zabawa, była zabawa, a że skończyło się to dla mnie czasem, który przed startem nawet przez myśl mi nie przeszedł, no cóż- przekorny los biegacza. Poprawiłem czas z 2017roku o 17minut!!!

Teraz sobie myślę, że częściej będę miał takie podejście do biegów- wakacyjne tempo! Lubicie biegać ? – biegajcie, szybciej czy wolniej, spełniajcie swoje marzenia i zaskakujcie się pozytywnie  jak najczęściej. A ja pewnie do Krempnej wrócę za rok i wakacyjnym tempie zmierzę się z murem? A może i coś więcej.

Autor relacji: Grzegorz Rogala